Nietypowe wymiary garażu, niskie nadproże, skosy czy ograniczona przestrzeń nie wykluczają montażu funkcjonalnej bramy garażowej. Kluczowe znaczenie mają dokładne pomiary i dobór systemu — nie zgadywanie z ulotki.
Najpierw oględziny
Nie ma jednego patentu na trudny garaż. Najczęściej przeszkadza: zbyt niskie nadproże, wąski otwór, mała głębokość, skos, słup, wentylacja pod stropem, krzywy otwór. Dopiero to wszystko razem mówi, jaki typ bramy w ogóle ma sens.
Wąski garaż
Segmentowa — skrzydło idzie do góry i pod strop. Wykorzystuje szerokość otworu, można podjechać blisko, da się założyć napęd.
Rolowana — pancerz nawija się do skrzynki nad otworem. Prawie nie zabiera wnętrza. Często jedyne rozsądne wyjście przy modernizacji starego budynku.
Niskie nadproże
Są prowadnice do nadproża rzędu kilkunastu centymetrów. Są też napędy boczne i kompaktowe, montowane przy wale — żeby nie zjadać sufitu.
Skosy, piwnica, belki
Garaż w bryle domu albo pod ziemią nie skreśla bramy. Trzeba indywidualnej konstrukcji prowadnic. To właśnie te realizacje, przy których „na oko” nigdy nie wystarcza.
Na wymiar, gdy katalog kłamie
W starszych budynkach otwór rzadko zgadza się z tabelą. Brama na zamówienie kosztuje więcej, ale zamyka temat przeróbek budowlanych: pasuje, uszczelnia, wygląda jak część elewacji.
Co mierzymy
Nie tylko szerokość i wysokość. Nadproże, ościeża, głębokość, poziom posadzki, pion ścian, instalacje, nośność. Kilka centymetrów błędu na papierze to godziny na drabinie.
Jeśli garaż jest „dziwny” — tym bardziej zapraszamy do salonu przy Braniborskiej 36A. Takie otwory lubimy bardziej niż te z katalogu.